Kazać czekać… czyli co gdy jeden z partnerów ma niższe libido

Kazać czekać… czyli co gdy jeden z partnerów ma niższe libido

Wczoraj strona kazała na siebie czekać, co zainspirowała mnie do poruszenie tematu wyczekiwania w związku.
A może raczej „wyczekiwania w łóżku”.
Choć jak zaraz zobaczycie jedno się z drugim przeplata i zapętla.

CZEKANIE i OCZEKIWANIE NA SEKS

Problem czekania z oczywistych powodów nie dotyczy relacji jednorazowych. Jednonocnych przygód. Szalonych wybryków i tym podobnych przypadkowych spotkań. W takich momentach po prostu bierzemy to, co zostało nam zaoferowane nie zastanawiając się czy jest to wystarczające i zaspakajające. Cieszymy się tym, co jest.

Temat czekania dotyczy więc związków i relacji międzyludzkich, ale też relacji z samym sobą.
Oczywiste jest, że każdy związek rozpoczyna się inaczej. Zwykle jednak początki wspólnej erotycznej relacji to czas ogromnych emocji, poruszenia i seksualnych przygód. Trochę się wzajemnie poznajemy. Trochę się testujemy. Sprawdzamy czy pasujemy do siebie na tej płaszczyźnie i czy zaspakajamy wzajemnie swoje potrzeby. Czasem to również etap nauki gry miłosnej, przełamywanie pierwszych nieśmiałości, poznawanie seksu.

W tym uniesieniu pierwszych tygodni jesteśmy głównie podekscytowani. Zaciekawienie nowym partnerem sprawia, że w łóżku nam się podoba. Czujemy zwykle jednocześnie i przyjemne zaspokojenie i ciągły niedosyt. Wszystko jest pociągające i podniecające.

Opamiętanie zazwyczaj przychodzi po kilku-kilkunastu miesiącach. Gdy bez słów zdążyły się już wytworzyć pewne „reguły gry”.

Poznaliśmy już ciało drugiego człowieka, jego erotyczny potencjał, możliwości seksualne. Z drugiej strony zdążyła już powstać między kochankami intymna więź i poczucie wzajemnej bliskości. Paradoksalnie, gdy ktoś jest dla nas bardzo ważny, może to utrudniać nasze relacje łóżkowe. W tym czasie zdążyliśmy się już zorientować kto ma większe libido i kogo częściej nachodzi ochota na zbliżenie.

PROPOZYCJA i ODRZUCENIE

Zwykle też w tym pierwszym okresie poznajemy wzajemnie swoje potrzeby seksualne. To czas, w którym najłatwiej jest proponować różne formy gry erotycznej.

I tutaj też mogą pojawić się pierwsze zgrzyty natury łóżkowej.

Pół biedy, jeśli na rzuconą przez jedną ze stron propozycję nowej zabawy druga osoba powie, że kategorycznie się na to nie zgadza. Seks jest zabawą dorosłych między innymi dlatego, że wymaga zarazem asertywności i tolerancji. Jeśli więc, któraś ze stron mówi jasne i wyraźne NIE temat jest niejako zamknięty a sytuacja jest klarowna.

Osoba, która usłyszała odmowę ma teraz do wyboru: zgodzić się z tym, że pewnej formy seksualnej aktywności w tym związku nie doświadczy lub uznać, że jest to na tyle ważne, że rzutuje negatywnie na cały związek.

Musimy jasno podkreślić – tak samo jak każdy z nas ma prawo odmówić aktywności, które nam nie pasują, tak samo osoba proponująca ma prawo szukać zaspokojenia swoich potrzeb. Odmowa jednej ze stron nie oznacza automatycznej rezygnacji z potrzeby przez drugą stronę. Oczekiwanie takiego poświęcenia jest niesprawiedliwe.

Pojawia się więc pytanie: co zrobić z zaistniałą sytuacją? Czy da się znaleźć kompromis?

KAZAĆ CZEKAĆ

Jeśli sytuacja stanowczej odmowy była niełatwa, ale chociaż klarowna to wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy zamiast jasnego przedstawienia swojego punktu widzenia jedna ze stron nakazuje drugiej czekanie. Kazać czekać to jak obiecać, że kiedyś coś się wydarzy. W przyszłości bliżej nieokreślonej. Czasem czekanie potęguje pragnienie… jeśli jednak jest przeciągane prowadzi do frustracji, niezrozumienia, buntu, niezgody i poczucia wykorzystania!

Osoba, która nakazuje czekanie staje się osobą dominującą w związku. To od niej bowiem zależy kiedy zostaną zaspokojone pragnienia drugiej strony. Czekanie może być fragmentem erotycznej zabawy, miłosnej gry czy nawet świadomego zarządzania życiem erotycznym… ale tylko w takim przypadku, gdy osoba obiecująca rzeczywiście zamierza dotrzymać słowa. Niestety, łatwo popełnić błąd i przesadzić – wtedy z oczekiwanie przyjemności stanie się bolesne i zniechęcające.

Co więcej, na tym gruncie powstać mogą wtórne trudności seksualne i związkowe – niewiara w dobre zamierzenia partnera, niechęć do kontaktów seksualnych, brak zaufania, próba ‚odegrania się’ za swoje krzywdy. Nic z tego nie służy relacji ani nie buduje więzi.

W takich sytuacjach trzeba też zawsze przyjrzeć się czemu jedna ze stron kazała drugiej czekać…
ale to już temat na zupełnie inny artykuł.

Co zrobić gdy potrzeby seksualne partnerów rozmijają się?

Niestety, nie ma jednej prostej recepty. Pewne jest natomiast to, że jeśli taki stan rzeczy będzie się utrzymywał para albo zupełnie straci zainteresowanie pożyciem (tak zwane białe małżeństwa) albo któryś z partnerów straci zainteresowanie budowaniem takiej relacji.

Dogranie się w kwestii seksualnych potrzeb jest istotnym aspektem budowania związku. Same potrzeby seksualne zmieniają się w zależności od wielu aspektów życia i sytuacji – dlatego przede wszystkim WARTO ROZMAWIAĆ. Opowiadać sobie o tym jak aktualnie wygląda temat u każdego z partnerów.

Po drugie, jeśli sytuacja „niedogrania” przedłuża się i w istotny sposób wpływa na zadowolenie z życia bądź z relacji NIE BAGATELIZUJCIE PROBLEMU. Przyczyn rozbieżności w libido może być bardzo dużo – jeśli jesteście ich świadomi znów zachęcam do prowadzenia rozmowy. Jeśli jednak sami nie za bardzo rozumiecie co się takiego dzieje, że apetyt na seks zdecydowanie zmalał (albo zdecydowanie wzrósł) skorzystajcie z pomocy specjalisty.

 

Comments

comments